![]() |
Demonstrujemy sposób, w jaki uciekasz
|
Jestem Synem Boga. Czy mogę być również czymś innym? Czy Bóg stworzył coś śmiertelnego i ulegającego zniszczeniu? Po co ukochanemu Synowi Boga coś, co musi umrzeć? Jednakże ciało jako coś neutralnego nie widzi śmierci, ponieważ nie zaszczepiono mu myśli o lęku ani nie uczyniono z niego parodii miłości. Jego neutralność chroni je, dopóki jest pożyteczne. A potem, pozbawione celu, zostaje porzucone. Nie jest chore ani stare, ani też skrzywdzone. Jest tylko pozbawione funkcji, niepotrzebne i odrzucone. Niech nie postrzegam dziś ciała jako czegoś więcej niż to, czym jest: pożyteczne przez chwilę i nadające się do służby oraz do zachowania swej użyteczności, dopóki może służyć, by potem zastąpić je większym dobrem.
Dylemat zbawiciela świata
Moje obudzenie się jako Chrystus, czy też Mistrz, jest samo w sobie potwierdzeniem istnienia Boga.
Ponieważ zaś On potwierdza moje istnienie, to i ja potwierdzam i obwieszczam Jego Rzeczywistość. Jako zbawiciel świata zostałem obarczony boskim obowiązkiem zbawienia świata. Na mnie spoczywa pełna odpowiedzialność za uwolnienie człowieka od brzemienia śmierci, a ponieważ to Ziemia jest śmiercią – za obudzenie w nim wrodzonego mu poczucia wieczności. Nic tu na Ziemi nie może dać świadectwa mojemu Chrystusostwu.
Przez jedną chwilę w czasie potwierdzam istnienie mojego Ojca, ale sam pozostaję bez potomka.
W naszych transmisjach wyrażamy w całej
pełni pojedynczy cel wszechświata.